Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 stycznia 2015

Shibori po raz pierwszy

W tym roku w ramach prezentu świątecznego dostałam między innymi kilka kawałeczków jedwabiu shibori. Prace z tym materiałem podziwiałam od dawna, ale brakowało mi odwagi żeby zamówić trochę i spróbować. Mama jak zawsze stanęła na wysokości zadania i nie pozostawiła mi wyboru :)

Na początku bałam się okrutnie, dlatego postanowiłam wybrać kolor jedwabiu, który najmniej mi się podoba. Padło na taki w sumie multikolor, z przewagą koloru ciemnoniebieskiego. Okazało się, że kolor jest jednak śliczny, ale to chyba dlatego, że shibori jest bajeczne samo w sobie. Wisior, który powstał jest jednocześnie moim pierwszym bliskim spotkaniem z techniką haftu koralikowego i wykańczania tyłu koralikami. Jestem z siebie dumna!





Drugie podejście już nie napawa mnie dumą :) Kawałek jedwabiu użyty tym razem jest dokładnie takich samych wymiarów jak poprzednio. W ramach eksperymentów bardziej go rozciągnęłam i całość wyszła dużo większa niż za pierwszym razem. Co ciekawe miały być kolczyki, ale ostateczny rozmiar zmusił mnie do zmiany planów ;) Kolczyki powstały później, bez shibori.





niedziela, 28 grudnia 2014

Pandora - zawieszka ze stokrotką

Dzisiejszy wisior przygotowałam z myślą o wyzwaniu tematycznym "mityczna postać - Pandora". 

Od razu mi się wymyśliły zawijaski, a że z ażurami nie miałam jeszcze do czynienia, to wcale łatwo nie było. Tak więc moja Pandora wygląda tak:




W centrum wisiora znajduje się ręcznie wykonana półkula z żywicy z zatopioną stokrotką. Motyw kwiatu sam w sobie jest symbolem nadziei. Czarny sznurek powywijałam tak, że stanowi zagadkę również dla mnie :) Cała oprawa jest mroczna, tajemnicza i szczelnie otula kwiat - nadzieję - niczym puszka Pandory. Kto wie co by się stało po rozplątaniu sznureczków?



środa, 19 listopada 2014

Niekończące się guziki

Zgodnie z zapowiedzią - nadal pracuję z guzikami. Z jednej strony była to dla mnie super motywacja, przez ostatnie 2 tygodnie byłam wyjątkowo produktywna. Z drugiej.. już mi kiełkują pomysły nieguzikowe, ciągnie mnie do szalonych kolorów masy perłowej, minerałów, szkiełek. Ale póki co kolejna partia guzikowców :)


Podejście pierwsze do płaskich rzemieni, będzie więcej, ale niekoniecznie z guzikami :)

Pierścionek z jasno-złotymi akcentami, coś nie lubi się z aparatem

Guzik dosyć standardowy, ale kolor mnie zauroczył :)

Dziurawiec podejście drugie. Tym razem dziurki pouzupełniane ręcznie filcowanymi kuleczkami (no dobra, owalami)

Guzikowa laba, czyli kolczyki - do kompletu z dziurawcem, z filcowymi półkulkami w roli głównej

Mój ulubiony guzik, który jest wspaniały sam w sobie! U dołu dynda równie piękny jadeit

Coś mnie pogoda pcha w stronę żywych kolorów. Poprzednie "płomyczki" już zmieniły właściciela, a te aż się proszą, żeby ich nie oddawać... zobaczymy :)



A najbardziej dumna jestem z naszyjnika, którym się jeszcze pochwalić nie mogę. Już niedługo :)

wtorek, 11 listopada 2014

Guziki po raz kolejny - Wrocław Fashion Meeting 2014

Pamiętacie jak wpadłam w szał guzikowy? Od czasu do czasu nadal sięgałam po ten wdzięczny materiał, ale równie często brałam się za coś innego. Teraz najbliższe dwa tygodnie będą zdominowane przez guziki. Dzięki uprzejmości Modnych Guzików podejmuję się nietypowego zadania, polegającego na przygotowaniu większej serii biżuterii właśnie guzikowej :) Jest to o tyle niełatwe zadanie, że jestem ograniczona tylko własną wyobraźnią. Mogę robić co mi się podoba, jak mi się podoba a jedyny warunek to guziki, które miałam okazję ostatnio wybrać. "Nagrodą" (oprócz satysfakcji!) będzie prezentacja mojej guzikowej kolekcji na Wrocław Fashion Meeting! Jest to wydarzenie wyższej rangi niż te, w których do tej pory miałam możliwość uczestniczyć, dlatego jestem dobrej myśli.

Na razie udało mi się wywalczyć kilka prac:






I dodatkowo kolczyki z guzikami od starego, maminego swetra:



Na zdjęcie czeka jeszcze bransoletka i kolejny naszyjnik, którego pokazać nie mogę - będzie prezentem niespodzianką :)

czwartek, 6 listopada 2014

Tęczowe kredki

Tym razem krótko i na temat - pokażę co mój Grzesiek ostatnio wykombinował z kredek (z drobną sugestią kolorystyczną ;)). Znany i lubiany "kwadraciak" w nowej szalonej odsłonie i nasz tęczowy pierścionek z kredek innego typu - nie drewnianych a żywicznych (tak, tych co to się podobno nie łamią...). Przez to jest bardziej czysty i nieskazitelny, chociaż taki drewniany wydaje się mieć w sobie więcej duszy.

Kwadraciak tęczowy - kredki w czarnych oprawach

Nowa wersja tęczaka (kredki "niełamliwe")
Stara wersja tęczaka (zwykłe, drewniane kredki)


poniedziałek, 6 października 2014

Guzikowo!

Ostatnio mocno się zaguzikowałam :) Guziki mnie męczyły odkąd dostałam piękny prezent od Modne Guziki ale fakt, że równolegle moja mama zamówiła kilogram (tak, szaleństwo!) guzików (praktycznie każdy inny... Baw się z nami guzikami, polecam!) przystopował mnie zupełnie. Jak tu coś robić jak nie wiadomo na co się zdecydować? Ale powoli pokonuję zapasy, guzik po guziku... Oto co z tego póki co wynikło:


Guzik dwudziurkowy, z pozoru nie nadający się do biżuterii ale właściwie to czemu nie? Sznurek skręcany w środek i od razu inna zabawa :) Wisior zgłaszam do wyzwania Kreatywnego Kufra "Motyw - Guzik". Miałam już odpuścić z tymi konkursami, ale temat sam się prosił :)

Czerwony, fakturowany guzik ze srebrnymi elementami

Do kompletu niewielkie kolczyki, małych guzików nie miałam ale chyba dają radę :)





I reszta:

Ażurowy ale dalej guzik :) modneguziki.pl

Śliczny miętusek, ze złotym w środku. W końcu udało mi się użyć kolorowy metalizowany sutasz!

Płomyczki, guziki o szalonej fakturze, jedne z niewielu w 2 identycznych egzemplarzach

Wyglądają prosto, prawda? Baaardzo dużo czasu i nerwów mnie kosztowały, były chwile zwątpienia, czy nie zostać przy pojedynczej zawieszce...


Już koniec? Oooo nie, guzików mam jeszcze ponad 100 i plan jest taki, że każdy do czegoś się przyda, prędzej czy później :)

niedziela, 14 września 2014

Pirografia - wypalane w drewnie

To może trochę drewna żeby odpocząć od tego sutaszu? Pirografia to technika, którą lubię, ale stosuję "falami". Żeby wypalać w drewnie muszę mieć przygotowane drewienka - wybrane podobne egzemplarze, zeszlifowane i polakierowane z tyłu. Potem przygotowuję wzory na komputerze, przenoszę na drewienka i wypalam. Uwielbiam zapach palonego drewna, chociaż raczej nie powinnam :) Chociaż rysować nie umiem i nie lubię, to wypalanie wzorów w drewnie sprawia mi przyjemność, nawet jak coś przypadkiem wypalę nie tam gdzie trzeba - wtedy trzeba uruchomić wyobraźnię i udawać, że tak miało być :)


Przy okazji jedną z prac zgłaszam do kolejnego wyzwania Szuflady "Zwierzęta":

Zawieszka z wypaloną sową, jeden z bardziej pracochłonnych projektów. Nie mam odwagi robić lustrzanej kopii na kolczyki :)



I reszta z serii:

Ups... jedno piórko trochę poszło w górę!







poniedziałek, 1 września 2014

Pierwszy sukces i wrażenia po RDF "Pod chmurką"

Miło mi poinformować, że po raz pierwszy udało się! Mimo tego, że do zabawy zgłoszonych było mnóstwo wspaniałych prac, jeden z moich wisiorów doczekał się wyróżnienia :)


Muszę się przyznać, że dziś pół dnia przespałam. Po weekendzie spędzonym na wrocławskim rynku (Ręki Dzieła Fest "Pod chmurką") potrzebowałam trochę lenistwa. Zdecydowanie była to najlepsza impreza tego typu na jakiej byłam. Sama atmosfera, taka "wrocławska" jest nie do podrobienia :) Całości dopełniło świetne towarzystwo innych wystawców oraz odwiedzających - tylu miłych słów na temat moich prac nie słyszałam jeszcze nigdy. Aż chce się pracować dalej, mimo wszystkich wątpliwości. Wczoraj pogoda delikatnie mówiąc nie dopisała, ale to nic! Chociaż na rynku było niewiele osób a co za tym idzie większość dnia spędziliśmy w gronie twórców, spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Ale o tym będzie jutro, jak tylko uda mi się zrobić porządne zdjęcia :)









Pełną fotorelację znajdziecie na: http://rekidziela.blogspot.com/

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Klucz wiolinowy

Dzisiaj pokażę coś dla miłośników muzyki. Kluczyk wiolinowy chodził mi po głowie chyba odkąd zaczęłam się bawić w haft sutasz, ale przez długi czas nie mogłam się zabrać do pracy.

Pierwsze podejście było zupełnie spontaniczne, z tego co miałam pod ręką:

Zdjęcie nie jest rewelacyjne, wiem. Lepszego już nie będzie :)

Kolczyki powstały w lutym a niedawno poleciały do USA, do nowej właścicielki. Piękne podziękowania, które otrzymałam, rozwiały wszystkie moje wątpliwości!


Zachęcona tym, że pomysł przypadł do gustu nie tylko mi, zabrałam się do roboty - tym razem tak, jak to sobie wymarzyłam na początku, czyli czarny sznurek i kolorowe koraliki, niczym witraż.




Nie jestem do końca zadowolona z efektu (ucięłam za mało sznurka, więc dół kombinowany), dlatego ten egzemplarz zostaje ze mną. Niedługo spróbuję jeszcze raz odtworzyć wzór, tym razem będą kolejne kolczyki.

sobota, 23 sierpnia 2014

Szyję z sutasz.info II

Udało się! Zdążyłam zrobić drugi wisior konkursowy. Tym razem zdecydowałam się na eksperymenty koralikowe. Wbrew pozorom zrobienie pasiastej oprawy kaboszona sprawiło mi trochę trudności i podchodziłam do sprawy 3 razy :) Z krawatką o takim kształcie (z tutorialu, który znajdziecie tutaj) miałam do czynienia drugi raz i już poszła szybciutko. Tył pracy po raz pierwszy wykończyłam przy pomocy drobnych koralików Toho - totalne szaleństwo, w środkowej części znajduje się kawałeczek filcu, jednak nie rzuca się w oczy tak, jak w klasycznie podklejonej pracy.

Zachęcam do obejrzenia wszystkich prac podesłanych na akcję. Sama przy ich wykonywaniu bawiłam się świetnie, no i miałam motywację, żeby wykonać wszystko jak najlepiej (w tym wypadku też jak najszybciej...).

http://www.sutasz.info/2014/07/szyje-z-sutaszinfo-tutorial-wisior.html